“Dywizjon 303. Historia prawdziwa” – recenzja

Szkolna wycieczka do Warszawy, kilka dni temu, zaczęła się pójściem do kina. Podjęta była decyzja, obejrzeć szkolną lekturę – “Dywizjon 303”.

Film Denisa Delicia  na motywach bestsellera autorstwa Arkadego Fiedlera dostał nominacje – Orła Hollywoodzkiego.

  Nie mogę się nie zgodzić z faktem, że efekty specjalne są na przyzwoitym poziomie. Sceny walk powietrznych wyglądają świetnie. Fascynującą jest też gra autorska. Wybrani aktorzy bardzo pasowali do swoich roli. Piotr Adamczyk (Witold Urbanowicz), Maciej Zakościelny (Jan Zumbach), Antoni Sałaj (Stefan Wójtowicz) i inni są bardzo podobni do swoich bohaterów.

Jednak, nawet odpowiednio dobrane dekoracje,efekty specjalne i znakomita obsada aktorska nie potrafią uratować tak nudnego, pozbawionego dramaturgii filmu.

Polscy lotnicy początkowo są niedoceniani. Zamiast nich w powietrze wysyłają młodych i niedoświadczonych pilotów.  Lecz w krótkim czasie stają się legendą.

Ekranizację można podzielić na dwie części. Pierwsza – lotnicy w powietrzu. Wysoko w niebie bohaterowie mogą pokazać swoją odwagę, niezłomność i patriotyzm. Nie boją się niczego, nawet śmierci. Druga część odnosi wrażenie, że dywizjoniści cały czas spędzają w pubie dobrze się bawiąc. Podrywają dziewczyny, tańczą, piją alkohol i palą papierosy. Pub, powietrze, pub, powietrze.. Proces odbywa się na zmianę z przerwą na zdjęcia archiwalne, wielkie brawa i gratulacje od Króla wielkiej Brytanii.

Szybka zmiana sceny nie pozwala skupić się na akcji. Film wydaję się chaotycznym. Także pokazane w nim  są tylko triumfy dywizjonu i żadnej porażki. Nie wspomniano również nic o śmierci bohaterów

Zakończenie filmu też jest nie do zrozumienia. Finał następuje, gdy pod czas odwiedzin króla Anglii idą na ostatni lot zwycięstwa. Czekałam zakończenia do ostatniej chwili, lecz doczekałam się tylko słów: “Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”, które dali mi do zrozumienia, że to koniec.

Są filmy po obejrzeniu których chce się powracać do nich niejednokrotnie, oglądać je ponownie. Czy “Dywizjon 303. Prawdziwa historia” jest jednym z nich? Dla mnie raczej nie.



“Dywizjon 303. Historia prawdziwa” – recenzja

| Popkulturka | 0 Comments
About The Author
-

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>