“Gwiezdne Wojny: Skywalker odrodzenie”, czyli co nie wyszło.

Epizod IX: “Skywalker odrodzenie” jest ostatnią częścią kultowej sagi Gwiezdnych Wojen. Pierwszymi założeniami filmu było zwieńczenie i podsumowanie całej 40-letniej serii. W produkcji mieli również wystąpić ulubieni bohaterowie starej trylogii. “Co może pójść nie tak?”- myślałem tuż przed premierą GW, jednak już po pierwszych scenach filmu zrozumiałem, jak bardzo się myliłem. [UWAGA. ARTYKUŁ UJAWNIA TREŚĆ FILMU]

Scenariusz do filmu tak, jak w przypadku epizodu VII napisał J.J. Abrams, który był również reżyserem. Światowa premiera miała miejsce 19 grudnia. Na ekranie możemy zobaczyć aktorów ze starej trylogii tj. Mark Hamill (Luke Skywalker), Harrison Ford (Han Solo) czy też wykreowaną komputerowo zmarłą 3 lata temu Carrie Fisher (Leia Skywalker Amidala Organa Solo), oraz twarze poznane w nowej części sagi tj. Daisy Ridley (Rey Palpatine), Adama Drivera (Ben Solo) i wiele innych. Muzyka w filmie nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Ścieżkę dźwiękową stworzono ze znany widzom od pół wieku utworów Johna Williams’a. Muzyk na zwieńczenie jednej z najbardziej kultowych serii filmowych nie napisał nawet 1 nowej kompozycji.

Zacznę od rzeczy podstawowych- od akcji filmu. W przypadku epizodu IX była on tak niesamowicie niewyważona, że na sali kinowej rozbolała mnie głowa. Z początku widz nie może się połapać w fabule z powodu niemalże galopującego tempa wydarzeń, natomiast w drugiej części akcja spowalnia do tempa żółwiego. Ponadto według mnie najnowsze Gwiezdne Wojny mogły być niezrozumiałe i niejasne dla bardzo dużej grupy odbiorców. Mam na myśli to, że w produkcję zostało wplecionych wiele wątków, które bez poszerzenia wiedzy o gwiezdnych wojnach z komiksów czy książek nie miały w filmie racji bytu.

W filmie możemy również dostrzec sceny, które są po prostu bzdurne. Przykładem może być scena, gdy bardzo potężna w mocy i świetnie wytrenowana księżniczka Leia poświęca wszystkie siły i całe swoje życie, aby powiedzieć “Ben”, aby syn ją usłyszał, po czym kładąc się na katafalku- umarła. Innym przykładem jest ukazanie w filmie skoków nadprzestrzennych, które trwały ułamki sekund. W starej trylogii oraz częściach I II oraz III podróże nadświetlne były trudne do odbycia, gdyż wymagały odpowiedniej
ilości energii w statku kosmicznym oraz zapasu trudno dostępnego paliwa. W “Skywalker odrodzenie” przemierzenie galaktyki przez bohaterów zajęło dosłownie kilka minut.

Epizod IX oczywiście jako film XXI w. nie mógł obyć się bez poprawności politycznej i pojawienia się m.in. postaci LGBT.

Pomimo wszystkich wad IX części Gwiezdnych Wojen, kilka rzeczy zasługuje na uwagę. Są to świetnie wykreowane lokacje, czyli Mustafar czy też nowa na ekranie planeta Exocoll. Miło było również obejrzeć starych, dobrych bohaterów takich jak Lando Calrissian, mimo że nie był on postacią pierwszoplanową.

Podsumowując, film “Skywalker Odrodzenie” był według mnie jedną z najgorszych części Gwiezdnych Wojen. Jako wieloletni fan sagi miałem wysokie oczekiwania w stosunku do epizodu IX, szczególnie że miał on zakończyć 40-letnią serię, która przed ekranami zgromadziła kilkadziesiąt milionów widzów z wielu pokoleń. Niestety produkcja okazała się filmem słabym, co bardzo mnie rozczarowało. Oceniając w skali 0-10 “Skywalker Odrodzenie” otrzymuje ode mnie 3.

“Gwiezdne Wojny: Skywalker odrodzenie”, czyli co nie wyszło.

| Popkulturka | 0 Comments
About The Author
- Cześć, jestem Maks. Chodzę do klasy 8 w szkole podstawowej w Małkini. Jestem z-redaktorem naczelnym i grafikiem redakcji. Interesuję się popkulturą fantastyczną, i głównie takie artykuły znajdziecie na moim dwójeczkowym profilu!

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>